„Boisz się porodu?”

Długo się zastanawiałam o czym bym chciała dla Was napisać … Jaką wiedzą się podzielić.

Tematów jest tak wiele, że zaczęłam się stresować (zupełnie bez sensu), że nie potrafię podjąć decyzji.  Zainspirowana Waszymi historiami, Waszymi pytaniami, dotarło do mnie pytanie: czego potrzebuje dziś kobieta. Każda bez wyjątku, choć nawiązanie będzie do dziewczyn które chciałyby zajść w ciążę, tych które właśnie zobaczyły pozytywny test ciążowy, jak i przyszłych mam, które tak jak ja za moment narodzą się po raz drugi, jako kobiety.

Lęk

Ile z Was spotyka się z pytaniem: Czy się boisz? Wiesz, że będzie bolało? Ile historii porodowych usłyszałyście które mrożą krew w żyłach. Ile z Was marzy o cięciu cesarskim, przerażone opowieściami „koleżanek” z pracy, czy forum. Ja również spotykam się z pytaniem czy boję się porodu? Jak do tej pory odpowiadam NIE i chcę być tak przygotowana, aby móc dać tę odpowiedź do ostatniej chwili.

Jesteśmy w takim momencie społeczno-politycznym, że strach przejął władzę nad naszymi ciałami i umysłami. Ostatnią rzeczą, której potrzebujecie zwłaszcza będąc w ciąży jest uczucie lęku.

Znalazłam cudowny cytat :

„ Intuicyjny umysł jest świętym darem, umysł racjonalny jest jego wiernym sługą. Stworzyliśmy społeczeństwo, które szanuje sługę, a zapomina o darze.”  Albert Einstein

Wiecie, że pracuję z kobietami. Sporą grupę stanowią kobiety w ciąży i po porodzie. Cieszy mnie, że jesteście coraz bardziej świadome i chcecie się przygotować do tego dnia najlepiej jak to możliwe.

Pisałam już kiedyś o trymestrze 0 (dla zainteresowanych odsyłam do starszego wpisu na blogu). Byłoby idealnie gdybyśmy mogły przygotować ciało na przyjęcie dziecka. Dlatego jeśli planujecie ciążę polecam takie kroki podjąć. Jeśli stan „błogosławiony” Was zaskoczył, ciąża przebiega fizjologicznie, lekarz prowadzący nie widzi przeciwwskazań  do współpracy z fizjoterapeutą, osteopatią nie zwlekajcie. Nigdy nie jest za późno, ale uwierzcie, 36 t.c. na pierwszą wizytę to już troszkę za późno.

Chciałabym Wam pokrótce przybliżyć, co daje współpraca w fizjoterapeutką w moim przypadku także fizjoterapeutką uroginekologiczną ( korzystam z technik osteopatycznych, ale też często konsultuję w ten sposób pacjentki).

Zaczęłam od LĘKU … Czy zdajecie sobie sprawę, co sprawia, że on się pojawia? Jak działa nasz układ nerwowy?

Współczulny układ nerwowy – „uciekaj, walcz, zastygnij”. Wyrzut adrenaliny, szybsze bicie serca, tlen odpływający do kończyn. Zaczyna się ratowanie życia – czy myślicie, że tego potrzebujemy w porodzie. Natura nie stworzyła nas do rodzenia w niebezpieczeństwie.

Przywspółczulny układ nerwowy – spokój, produkcja oksytocyny – wydzielamy ją w momencie zakochania, uprawiania seksu, porodzie. Lubi prywatność, intymność, poczucie bezpieczeństwa. Układ ten produkuje beta-endorfiny, które są naturalnym środkiem przeciwbólowym. Kieruje on krew do narządów wewnętrznych.

Teraz pomyślcie, czy jednocześnie możemy wydzielać adrenalinę i oksytocynę?

Oczywiście, że nie. Dlatego tak ważne jest stworzenie warunków,  aby dziecko rozwijało się w dobrostanie i przychodziło na świat jak tylko się da naturalnie, rodzone przez świadomą, spokojną, pewną swej MOCY mamę.

Położne, fizjoterapeuci, osteopaci jesteśmy po to, aby Was przygotować, uświadomić,  nauczyć jak tę moc w sobie odnaleźć. Jak współpracować z ciałem, jak oddychać, ruszać się, stworzyć warunki na dobry poród. Większość z Was chce czuć tę sprawczość, pierwotną siłę kobiet, dać sobie i dziecku szansę przyjść na świat tak, jak byście tego chciały.

Nie na wszystko mamy oczywiście wpływ i bywają sytuacje, gdzie ze względu na zdrowie, życie mamy i dziecka,  poród wymaga wsparcia medycznego. Do takich sytuacji też warto się przygotować. Jednak większość zakończonych CC porodów wynika z nieprzygotowania kobiety do porodu i/lub braku stworzenia warunków na poród DN. 

Najważniejsze to dać kobietom poczucie bezpieczeństwa. Mam nadzieję, że się ze mną zgodzicie.

Na czym polegają wizyty wspierające Was w ciąży?

Oczywiście jeśli podstawowym problemem, z którym się zgłaszacie jest ból, to pracuję wszelkimi mi znanymi technikami, aby osiągnąć cel jakim jest komfort ciała – funkcjonowanie bez bólu. Jeśli zajmuję się konkretnie przygotowaniem Was, a co za tym idzie dziecka do porodu skupiam się na stworzeniu najlepszych możliwych warunków. Co mam tu na myśli?

Praca z przeponami ciała, oddechem– daje nam to dotlenienie tkanek, ochronę przed nadmiernym odczuwaniem bólu (tor przeponowy -dolno żebrowy). Prawidłowo oddychając zapewniamy odpowiednią podaż tlenu dziecku na skurczu – często powtarzam „oddychaj dla dziecka”. Skupienie się na oddechu daje też rozluźnienie  psycho-fizyczne, dzięki odwróceniu uwagi. Potrafiąc dobrze oddychać obniżacie poziom stresu. Trzeba to ćwiczyć. Nie nauczycie się tego na sali porodowej. Zawsze duma mnie rozpiera, kiedy od pacjentek słyszę, że położne chwaliły, że pięknie oddychały, dziecko urodziło się spokojne, dotlenione.

Najczęściej popełniane błędy związane z oddychaniem to:

  • zatrzymywanie oddechu w oczekiwaniu na skurcz lub w jego trakcie – powoduje to zmęczenie, kwasicę, ból,
  • utrzymywanie spłyconego, przyspieszonego oddechu, gdy siła skurczu maleje, bądź znajdujecie się w fazie między skurczami – jest to bardzo męczące,
  • nabieranie zbyt dużej ilości powietrza do płuc, zaciskanie gardła, żuchwy, ust w trakcie parcia – znowu nasila zmęczenie, wcale nie powoduje większej siły parcia.

Ruch. Będzie otwierał Wasze ciało, współgrał ze skurczem – dzięki czemu możecie z nim współpracować. Skurcz jest potrzebny, to sprzymierzeniec porodu. Nie walczycie z nim, tylko współpracujecie. To on pomaga dziecku przyjść na świat. Nie może powodować Waszego lęku. Świadome jego znaczenia upatrujcie w nim pomocnika. Ruch to znowu coś czego trzeba się nauczyć, ćwiczyć, a w momencie narodzin dziecka poddać się mu, zaufać pierwotnemu instynktowi, intuicji.

W ciąży ciało się zmienia. Przesuwa się środek ciężkości, kość krzyżowa ustawia się w nowej pozycji. Mocno rozciągają się więzadła. To także część terapii i zadań do wykonania w domu. Profilaktyka jest istotna i jeśli zadbacie o ciało przez okres ciąży, odwdzięczy się Wam z nawiązką. Pacjentki, które w bólu „przechodziły” wcześniejszą ciążę, deklarowały mi wysoki poziom lęku na początku kolejnej. Z czasem informowały o  znacznym jego spadku, bądź całkowicie się go pozbyły, ponieważ zaopiekowane i świadome doświadczały dużego komfortu w ciąży.  Praca manualna, dobrze dobrane ćwiczenia są w stanie dać Wam dobre przygotowanie, zaadaptować ciało do zmian, doświadczyć „dobrego” porodu.

Kolejną kwestią jest stosowanie wizualizacji, relaksacji, relaksacji ukierunkowanej na poród,  medytacji, afirmacji ciążowo-porodowych. Pomagają one wzmacniać więź z dzieckiem, rozluźnić się, „płynąć z falą” przez poród.

Dzięki doświadczeniu własnej ciąży, sprawdzam te techniki na sobie i uwierzcie, że można je pokochać od pierwszego momentu. Jak tylko wrócę do aktywności zawodowej będę miała przyjemność dzielić się nimi z pacjentkami. Te elementy również są w stanie skutecznie obniżać poziom lęku.

Warto też zadbać o dobre relacje w związku, rodzinie. Otaczajcie się tylko wspierającymi osobami. Jeśli macie blisko siebie toksycznych ludzi ograniczcie kontakt bądź z niego w ogóle zrezygnujcie. Potrzebujecie spokoju i miłości. Połączenie z partnerem i jego pełne emocjonalne wsparcie jest bardzo ważne. Namawiam do wspólnych wizyt na których oboje przygotowujecie się do porodu. Nawet jeśli nie będzie Wam dane wykorzystać 90% technik których uczę na takim spotkaniu zyskujecie – zwłaszcza partner wiedzę i spokój. Nie czuje bezradności, ma swoje zadania, nawet jeśli jest to tylko i aż pilnowanie oddechu.

Lęk od którego zaczęłam. Każda z nas go w pewnym momencie odczuwa. Ważne jest stworzenie dla niego przestrzeni. Czy dotyczy on zajścia w ciążę, ciąży, porodu, zmiany życia po tym gdy dziecko przyjdzie na świat trzeba go rozpoznać, nazwać. Zadać sobie pytanie dlaczego się pojawił i jakie skutki w naszym ciele on przynosi. Jak na niego reagujemy. Już wiecie, że jeśli uda Wam się z nim zmierzyć, zrozumieć łatwiej będzie nad nim zapanować. Zwiększacie swoją szansę na poród jakiego chcecie, jaki sobie wymarzyłyście. Jednak bez przygotowania i wiedzy będzie to trudne.

Czytajcie, ćwiczcie, znajdzie swojego wspierającego fizjo, położną. Ufajcie swemu ciału. Zrozumcie istotę porodu. Czas zmienić realia w jakich rodzą się dzieci w naszym kraju. Im bardziej świadome będą kobiety, wyedukowane, przygotowane, tym kolejne pokolenia maja szansę wchodzić w życie bez traum, które dziś często towarzyszą momentowi narodzin.

Na koniec pozwolę sobie na cytat Katarzyny Auli Baraszczewskiej

„Poród, o ile tylko kobieta pozwoli sobie na to, jest stanem uwolnienia jej wewnętrznej, pierwotnej mocy. Jeśli chce ona urodzić naturalnie i świadomie, to ominie wszystkie przeszkody stojące na jej drodze. (…) Będzie to mój poród, a nie lekarzy, położnej, czy kogokolwiek innego. Tak Jkabym miała stojące za sobą rzesze moich matek, babek i prababek, szeptanek życia na ziemi”.

Paulina

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.